Kopiuję z pomarańcza:
Poszukuję dobrych ludzi, którzy pokochają Frytkę.
Kilka lat temu rozpadło się moje małżeństwo, Frytką opiekowaliśmy się na zmianę, teraz sytuacja skomplikowała się, a ponieważ moja sytuacja życiowa i mieszkaniowa jest niepewna, nie mogę zabrać do siebie Frytki:(
Frytka ma 5 lat, jest przyjacielska, radosna, to 'żywe srebro' .Potrzebuje zainteresowania, miłości i towarzystwa człowieka. Nie przepada za innymi psami, ale owczarka niemieckiego mojej mamy tolerowała.
Ostatnio przeszła operację więzadła krzyżowego, którą zakończyła się pomyślnie -obecnie Frycia jeszcze utyka, bo okres rekonwalescencji po takim zabiegu to kilka miesięcy.
Chciałabym żeby znalazła miejsce, w którym będzie kochana i które stanie się jej domem, bez konieczności ciągłego zmieniania miejsca zamieszkania...bo Frytka, jak każdy pies przywiązuje się i tęskni.
Gdyby ktoś z okolic Warszawy lub woj.mazowieckiego chciałby mi pomóc, byłabym wdzięczna. Zapewnię wszelką pomoc w opiece nad nią.
Mój adres email: annakarolinak@o2.pl
Pozdrawiam
Ania "
Nie jest dobrze. Kopiuję z pomarańcza:
"Rozmawiałam z Anią, włąscicielką Frytki - sytuacja jest nieciekawa. Nie będę jej tu opisywać, bo nie ma to sensu.
Sunię trzeba zabrać.
Nie pytajcie dlaczego nie może zostać u Ani - choć serce jej pęka - po prostu nie może. U byłego też nie.
Jak zwykle proszę o powstrzymanie się od komentarzy.
Jestem umówiona na jutro.
Proponuję DT u Maćka i Moniki, ewentualnie kilka dni u EN a w tym czasie intensywne poszukiwanie domku."
Również dryndnę jutro do Goblinów, zaoferowali DT dla trójłapka, wiec moze się uda..
Sytuacja wymagała, żeby sukę wziąć natychmiast, w związku z tym, zostanie zawieziona na DT do EN. Można ewentualnie zawieźć sucz w tygodniu do Maćka Goblina-hotel u nich to koszt 15 pln na dobę. czy BWP wchodzi w finansowanie suki? Ja osobiście jestem na tak
Więcej informacji jak przyjedzie Awu
Ja też jestem za finansowaniem ewentualnym suni!
Na razie sytuacja wygląda tak że u EN jest na DT za darmo i może tam zostać max z maxów 3 tyg.
Sukę musieliśmy gdzieś dać od razu bo pan ją przywiózł i powiedział że jak jej nie weźmiemy to bedzie spała w aucie bo nie ma co z nią zrobić... szczegóły nie są istotne zwłaszcza że pan na prawdę nie chce się jej po prostu pozbyć bo jak mu edii powiedziała że ma kupić klatkę to pojechał wczoraj do sklepu i kupił transporter bez gadania za na pewno kilka stówek, choć sam wynajmuje pokój w mieszkaniu w którym mieszka z dziewczyną dzieckiem i suką amstafką więc po prostu tak im się życie potoczyło.... nie ma co komentować niepotrzebnie
Sunia je suchą karmę i edii ma dziś jej kupić worek bo pan przywiózł worek ale pedigree więc raczej pójdziemy w Acanę - sunie anie ma żadnego uczulenia ani problemów, więc moim zdaniem Acana wystarczy a cenowo jest przystępna.
Teraz o samej psicy;
Bialutka i drobniutka ale ładna suczka. Jest na prawdę nie duża waży ok 20 kg wielkości Lolki od Anivellen (może nawet mniejsza) choć nie tak ładnie zbudowana i szczuplejsza znacznie w typie terriera ale zypełnie normalna bulinka.
NA swój wiek nie wygląda wcale, jest żywa energiczna i przyjazna do obcych ludzi, na jedego pana nawarczała ale raczej ze strachu (zwłaszcza że on się też jej bał ) jak kucnął i zawołał po imieniu to już było ok. Sunia odrobinę lękliwa wieczorem na spacerku to trochę widać ale bez smyczy słucha się idealnie i wraca na jedno zawołanie.
Wogóle jest bardzo usłuchana muszę przyznać. Ponieważ spacerowana byłą bez smyczy to trochę ciągnie ale nic dramatycznego.
miesiąc temu miała operację więzadła krzyżowego w kolanie i rzeczywiście trochę utyka ale rana zagojona ładnie i widać że już jej nie przeszkadza myślę że dojdzie do pełnej sprawności za jakieś dwa miesiące...
podobno nie bardzo lubi psy bo została mocno dziabnięta przez ONka EN ma spróbowac na jak bedzie na spacerze z Jozinm z Agnieszką nie bedzie jej póki co poznawać co uważam za rozsądne.
Pytanie mam do was natomiast jeśli chodzi o pazury, ma powykrzywiane na boki razem z paluchami, nie są długie tylko wygląda że ma długie to mięcho w środku i nie da się ich bardziej przyciąć, czy coś z tym się robi, czy może to mieć jakieś konsekwencje?? wiem że Danusia coś mi mówiła o jakiś metodach ale nie znam się więc pytam was...
edii zaproponowała żeby przyjechał do niej wet do domu i ją obejrzał bo sunie od operacji trochę u w gabinecie panikuje podobno.
Sunia miała problemy z uchem na antybiogramie wyszło że to drorzdżaki ale teraz wydaje się być ok i ponoć antybiotyki pomogły.
hm, co więcej... moja prywatna i subiektywna ocena jest tak że sunia jest superowa i jak bym mogła to bym ją wzieła do siebie bo jest kochana kntaktowa i grzeczna ale oczywiście widziałam ją raz...
dzielna Sqo jesteś!!
Frytka z wczoraj






na tych ostatnich zdjęciach widać bliznę po operacji, a to kołąmi do góry to ze mną ona się strasznie nakręca na głaskanie i zabawę w mizianie i jak DJ ma coś takiego że może się wkręcić i dłuższą chwilę lizać po ręce
Więcej informacji na temat Frytki po jednym dniu u EN. Kopiuję z pomarańcza:
"Frycia znacznie lepiej chodzi w obróżce niż w kolczatce. Łazi w obróżce rogza Agnieszki i na smyczy flexi 5m.
Wychodzi z nami na długie spacery. Staramy się, żeby choć pół spaceru przeszła powoli, używając chorej nóżki normalnie- a nie kicając jak zajączek na trzech. Taka -nawet koślawo używana- nóżka szybciej się wyleczy.
Zaczęłam ją też masować. Trochę dla uspokojenia, trochę dla rehabilitacji.
Na spacerach nie lubi wszelkiego rodzaju meneli, zbieraczy kartonów i butelek czy też zwyczajnych śmierdzących podejrzanych kolesi.
Znaczy teren jak pies. Sika co chwila. Próbuje nas też „gwałcić” od czasu do czasu. Dawno takiego śmiesznego suka nie widziałam Wskakuje nawet na nogę jak pies. Pierwszy raz widzę cos takiego w tej intensywności u suki.
Leży na nas często na materacu. W materacu i pościelkach tarza się i wala jak to bull. Typowej bullowej głupawki tez dostaje często i łatwo się ekscytuje.
Wszystkich obficie całuje i jest bardzo grzeczna, na pewno tęskni ale nie jest jej tutaj źle. Zjadła dziś naleśnika ze szpinakiem i dużo żółtego sera Very Happy
Porobiłyśmy sobie trochę komend, na żółty ser chodzi jak w zegarku.
Bardzo fajny pies do treningu na samo żarcie.
Ładnie robi „siad” (choć staram się jej tą komendą nie męczyć za bardzo, bo ciężko jej się siada), robimy sobie „zostań” i „równaj” oraz przywoływania.
Na początek wystarczy.
Umie dwie śmieszne komendy „poproś” do pozycji kiedy siedzi tylko na samej dupce i „daj łapkę” Smile
Nie trenować się jej nie da taka jest chętna do pracy. Pewnie się nudzi. Dużo łatwiej byłoby gdyby była sprawna, można by ją zmęczyć fizycznie przed snem i poszłaby zmachana spać a tak trzeba ją zająć myśleniem żeby się nie nudziła i nie tęskniła też zanadto. Siedzimy sobie z klikerkiem i wprowadzamy na żółty serek komendę „patrz”. Szybko łapie- jest bardzo mądra i przede wszystkim gotowa do pracy.
Z problemów które ma suka zauważyłam jak na razie dwa: jedno to podszczypywanie w stanach emocji, drugie (dla mnie niewyobrażalne) że wskakuje sobie ona gdzie chce czyli ze stołu z kuchni jak chce ściągnie co trzeba. Dziś próbowała ściągnąć ze stołu masło.
Ciągnie też na smyczy jak koń, przy czym jest wrażliwa na szarpnięcia więc łatwo się to da wyeliminować.
Zdarzyło się jej ze dwa razy zakręcić za ogonem. Rozpraszam ją głośnym klaśnięciem.
Ogólnie jest straszliwym mazgajem i panikarzem. Całkowite przeciwieństwo moich psów które spokojnie sobie siedzą i nie reagują na to że pańcia znów do domu przyprowadziła jakiegoś obcego psa.
Frytka została w domu sama kilka godzin, wczoraj koło dwóch- wszystko było ok po powrocie.
Nic nie zniszczyła, nie piszczała za bardzo.
Jest nieco zdezorientowana że tyle zwierza tu chodzi poza pokojem w którym się znajduje. Ale na to nie ma rady- musi się do moich psów przyzwyczaić.
Mogłabym puścić swoje zwierzaki ale nie chce jej stresować, boję się też o jej nóżkę, nie jest do końca sprawna i to na pewno wpływa w znaczący sposób na jej kontakt ze zdrowymi psami. Także na razie się do siebie przyzwyczajają z dystansu.
Jest trochę zbyt uległa. Widać też, że widziała sporo sporów międzyludzkich i stara się je zażegnać całowaniem wszystkich naokoło. Ja musiałam sobie u niej wyrobić szacunek treningiem i smakołykami. Kamil miał szacun od samego początku tylko za to że jest miłym człowiekiem płci męskiej Razz Ale suki jak to suki- są zdradliwe we wszystkich gatunkach Razz
Teraz jesteśmy z Kamilem na równi i możemy się spokojnie przytulać i walać po materacu z Frycią pośrodku. Wcześniej była lekko niespokojna i nie potrafiła się wyluzować. Zdarza jej się podnieść alarm jak jedna osoba walnie się na materac zbyt gwałtownie ale już znacznie wyluzowała.
Poleżeć bez Frytki na brzuchu jednak trudno. Zawsze jest gdzieś obok. Bardzo kochany jest ten zwierzaczek Very Happy
Jak na mój gust to jest nawet nieco za słodka. To, że rozcałowuje wszystko i całuje nawet jak człowiek nie chce jest objawem jej roztrzęsienia wewnętrznego ale w sytuacji w jakiej się znalazła rozumiemy ją i nie karcimy za to za bardzo. Lepiej żeby tak odreagowywała stres niż agresywnie. Jest bardzo wrażliwa i stale sprawdza czy ktoś przy niej jest.
Wiele psów reaguje bardzo mocno na zmianę warunków, tym bardziej jak wcześniej była gdzieś gdzie jej nie chciano- psy mocno czują to co się dzieje naokoło- wiedzą kiedy się ich nie chce, kiedy Państwo się kłócą, widać po psie każdą schizę jaka się dzieje między ludźmi, którzy psa otaczają.
Często o tym zapominamy- psy czują nawet zapach naszych emocji- wiedzą o nich zanim ujawnia się one w sposób, który zauważają ludzie, często wiedza o nich zanim my sami zdamy sobie z nich sprawę albo wybuchniemy.
Przy tak słodkim i pełnym zaufania suczku musiało ją to wszystko bardzo boleć Jest mocno zdezorientowana tym co się stało. Dlatego zdecydowaliśmy się poświęcić jej więcej czasu. W końcu nic złego nie zrobiła. I lepiej niech zostanie taka słodka Very Happy
Spała sama w małym pokoju. Miała do wyboru transporter który kupił jej Pancio i łóżeczko na którym położyłam jej kołderkę i podusię. Spała na łóżku Smile
Bardzo długo piszczała, wyła i włączyła do repertuaru na chwile nawet drapanie w drzwi i szczekanie. Musiałam ja trzy razy odwiedzić. Przy trzeciej konkretnej komendzie: „spokój” i „na miejsce” zapadła w końcu błoga cisza. Było nam przykro ale nie możemy jej wziąć do łóżka z kilku powodów.
Jednym jest to że jak jej ulegnę w tym beczeniu i wyciu to zacznie mi tak wymuszać wszystko a zamykać ją w jej pokoju od czasu do czasu musimy.
Drugim to że nie chcę żeby się za bardzo z nami związała. I tak ma wystarczająco dużo problemów ten suczek, nie będziemy jej dokładać następnych w postaci dodatkowej tęsknoty za nami. To jest dom tymczasowy.
Trzeci powód to moje psy. Dodatkowy bull przy dwóch kluchach w domu to znaczne obciążenie i nie mogę moich psów odtrącać w tej całej sytuacji.
Kilka pierwszych dni Frytka musi przespać sama. Jak się zaaklimatyzuje i uspokoi to przyjdzie na którąś noc się poprzytulać. "
No tak... trochę się stresowałam zostawiając ją wczoraj u EN, ale na szczęście wydaje mi się że wygląda to wszystko całkiem rozsądnie co mnie strasznie cieszy i teraz trzeba suce szybko znaleźć nowy domek
Kopiuję z pomarańcza dzisiejszy post Edii a propos Frytki:
"wieści z domu tymczasowego u EN
Suczka zaczęła się znacznie uspokajać i wyciszać.
Już tak nie beczy jak jest sama w pokoju (z tym że jest wtedy traktowana surowo: jest bek- jest komenda „na miejsce” i nie ma przebacz, pilnujemy tez żeby nie wymuszała niczego a próbuje stale na piękne oczy, uległą postawę, czołganie się, jest niewychowana i rozpieszczona i przyzwyczajona dostawać to co chce- tutaj to raczej nie przechodzi, choć drzwi w małym pokoju mamy już i tak zniszczone od drapania a nie siedzi tam długo).
Tak samo reagujemy na to jej charkotanie i warczenie. Nie jest ono agresywne ale kto pozwolił psu na rozwiniecie się takich zachowań to mnie się nie pytajcie. Na charkot dostaje od nas pójście na miejsce i zero uwagi. Charkota i warkota już rzadziej. Generalnie chyba się kapnęła że tutaj panują inne reguły i znacznie się poprawia jej zachowanie. Potrzebowała autorytetu- i zaczyna luzować. Strasznie mi jej szkoda bo to mocno rozdygotany pies. Ale nie mogę powiedzieć żeby jakoś specjalnie ujęła mnie za serce.
Jakakolwiek komenda sprzeczna z tym czego chce pies powoduje u niej szereg cs-ów i dziwnych zachowań poddańczych. Dużo pracy trzeba będzie włożyć w tego psa żeby go ustabilizować. Jest bardzo upierdliwy we wszystkich zachowaniach jakie prezentuje. Nie należy go za to winić. Stworzyli go takim ludzie.
Frytka nie umie chodzić na spacery w kontakcie. Spacery polegają na wąchaniu i chodzeniu z nosem przy ziemi. Przewodnik jest mało ważny. Trzeba będzie z nią nad tym popracować. Tak samo jak z chodzeniem skoordynowanym przy nodze. Jak się z nią stoi przy jakimś okienku np. w sklepie to łatwo na nią nadepnąć bo się zachowuje bardziej jak szczur a nie jak bull. Drepta, podłazi pod nogi, łatwo się o nią przewrócić. Ale to rzecz treningu. Trening psa to cos więcej niż nauczenie go żeby śmiesznie prosił o żarcie.
W jej dietę już od dwóch dni weszło mięso z kością. Na razie szyjki indycze. Jadła je w spokoju. Nie warczała kiedy poruszaliśmy się wokoło. Nie ingerowaliśmy. Na razie niech się przyzwyczai ze człowiek oznacza świetne żarcie. Niedługo dostanie mięso z ręki. Do tego podajemy serki danio na deser. Takie posiłki wywołały u niej mało powiedzieć euforię
Straszny z niej sęp. U nas jak człowiek je to pies jest 0.5 metra dystansu od ludzkiego posiłku. A ta wyprawia takie rzeczy jak widzi ze człowiek je ze można pęknąć ze śmiechu. Czasem mi nie jest do śmiechu bo widzę ze temu psu potrzeba spokoju, wyluzowania, odpuszczenia przejmowaniem się wszystkim, prawdziwego przewodnika. Żartujemy sobie ze najbardziej to ona nadawałaby się dla jakiejś starszej pani. Mało ruchu i dużo folgowania. Ale jak ktoś będzie miał zacięcie to się z niej da w miarę psa zrobić
Dajemy jej zabaweczki, Na razie takie gumowe piszczące kości. Traktuje zabawki z szacunkiem. Staramy się żeby nie forsowała się zanadto ani nie zrywała. Rzucamy jej powoli na małe odległości za z reguły sobie te zabawki nosi tylko albo je żuje.
Ma problem z komenda oddaj. Wtedy warkota, jak zazwyczaj zresztą jak jest podenerwowana albo stara się cos wymusić- tez rzecz do opanowania. Za jedzenie oddaje bez problemu.
Jutro zostaną zrobione zdjęcia. Napisze jakiś opis i trzeba intensywnie domu szukać.
Cała resztę okoliczności pominę bo mi ręce opadają jak o tym myślę: nie o psie a o ludziach
Na moje psy zareagowała od razu agresywnie. Warcząc brzydko bardzo i przyjmując pozę dominująca, choć machały ogonami i dawały jej do zrozumienia że maja przyjazne zamiary. Nie ryzykowałam, ani nerwów moich psów bo jak na razie psich gości przyjmują w domu chętnie i nie chce aby to się zmieniło, ani zdrowia Frytki bo ja sama będąc psem w zbliżeniu nie popuściłabym komuś kto się tak na dzień dobry zachowuje a jest od agnieszki dwa razy mniejsza a od Jezyny ze trzy. Trafic więc musi do domu bez psów.
ode mnie
ponieważ Edyta oprócz karmy wprowadza również mięsko i szkoli ją na smaki przekazałam jej na utrzymanie Frytki 100zł
mam nadzieję że BWP nie ma nic przeciw "
Co na to BWP? Ja również nie ma nic przeciw
Własnie wróciłam z jesiennego spacerku z Frytą i EN
EN pisała że nie ujęła ją Frycia za serce bo nie jest typowy bulek uparciuch... mnie za to ujęła strasznie bo ja właśnie takie psy lubię choć zeczywiście charakterem może trochę przypomina jeck russela niż bulka jest rozbiegana kontaktowa zwariowana i kochana... a do tego bardzo grzeczna i posłuszna no na prawdę spacer bez smyczy to jest z nią żaden problem odwołuje się natychmiast niemal a na smaki to po prostu cały świat ma w du***
na psy nie reaguje lub lekko się jerzy ale bez żadnych sensacji wystarczy ja zająć smakiem i psa też ma w du***... podleciał do niej spaniel i ją obwąchiwał to na niego burkneła ale EN odwróciła jej uwagę i nie było źle raczej normalnie nie rzuca się z zębami bynajmneij... choć EN twierdzi że to jej burczenie jest trochę nie tegoes bo nie ma respektu i jak by trafiła na takiego DJ i mu naburczała to miałaby sporą sznsę dostać łomot a ona jest drobniutka i nie bardzo to chyba kuma
Ale moim zdaniem to pies superowy i świetny... na smyczy chodzi już ładnie EN ją szybko nauczyła ze nie warto ciągnąć bo jak się nie ciągnie i zwraca uwagę na człowieka to mżna smaka dostać
no już sie do EN trochę przyzwyczaiła i się za nią ogląda jeśli ta się oddala zbytnio ale to świadczy o tym że się łatwo przywiązuje i już nie tęskni
na łapkę jak idzie to staje jak truchta to nie ale jak ma kija to lata normalnie jak zwariowana więc myslę że już ją nie boli lilko tak się nauczyła i teraz musi to sobie odkodować... ogólenie ja nią jestem zachwycona gdym mogła to bym już dziś ją wzieła do siebie i nikomu nie oddała
Danusia wstawi fotki bo ja nie umim dzięki Danuś
wstawiam obiecane foteczki



Frytka jest przesłodka z tą wiecznie usmiechniętą mordką
Jeszcze trochę zdjęć
[img]
[img]
[img]
[img]
[img]
[img]
[img]
[img]
W objęciach
[img]
[img]
"Lizak"
[img]
[img]
a oto moja superancka klateczka od Tatusia.
Niestety tak mu się poukładało, że nie mogłam być z nim, ale On dba o mnie jak może.
Interesuje się moimi losami. Dzwoni co u mnie.
[img]
[img]
słodzina mała no...
Super suka, z opisu jej charakter i mi by bardzo pasował.
Dostałam pytanie, czy BwP będzie ją finansować, póki co wydano na nią 265 zł. Proszę o wypowiedzi do wtorku, to po 11.11 zrobię przelew do opiekunów.
Ja jestem za
...nie no jak dla mnie to możesz przelew zrobić już bo to pytanie to padło dawno i sprzeciwu nie było raczej ja i smo na pewno sie wypowiadaliśmy za... a jak się nie wypowiadaliśmy to się wypowiadamy on jest na koncercie a ja mam pełnomocnictwo
Trzeba wziąć pod uwage że suka u EN jest za darmo więc te koszty nie są takie znowu wielkie przecież...
przesliczna suczka, kochany bialeas kurcze mam nadzieje ze znajda sie dobrzy ludzie
Jakby co to do przelewu uzbierało się już 400,00zł - łącznie z lekami itp. Czekam do wtorku na opinie i gdy nie będzie sprzeciwów, zrobię przelew, a może do tego czasu dojdą jeszcze jakieś wydatki.
Dobra więc ja żeby uzupełnić info piszę;
Karma Acana z łososiem (15kg) - 165zł
preparat odżywczy - 85zł
http://allegro.pl/item477...arthroflex.html
...poniewasz mała jest dość chuda i byłą karmiona pedeegre (nie wiem nawet jak to się pisze) to uznałyśmy że trzeba jej tą dietę szczególnie wzbogacić teraz kiedy dochodzi jeszcze do siebie z tą nóżką stąd te preparaty... do tego na sierść która wypada i jeszcze całkiem na wygolonej nóżce nie odrosła też został dziś zakupiony preparat zgodnie z radą Witka, który sprawdził na Ronce Omega -3 - 6 - 9 (ludzki i jest tańszy od psich a sprawdzony) 120 tabletek 28zł
Bullwitmo
"My po konsultacji z wetem zamiast Gammolenu stosujemy ludzki preparat Omega 3-6-9: http://trec.com.pl/red/produkty/omega369.html
Można go kupić pod tym adresem w necie lub w punktach z odżywkami "dla mięśniaków" np. w CH Targówek. Dawkowanie - 1 kapsułka na 10kg wagi psa na dobę, czyli np. nasza Rona - 26kg wagi dostaje 3 kapsułki dziennie." [skopiowane z pomarańcza]
do tego obroża - nie wiem ile
i Edii dała EN kasę (100zł) na mięso i smaki żeby ją dożywiać i sprawdzić reakcję bo mała welde info od jej właścicieli warczała przy konsumpcji kści więc zaprzestano jej dawać... teraz nie warczy i mięcho różne dostaje co jej sie zresztą bardzo podoba
=378 zł (bez obroży)
do tego maści za ok 50zł;
traumel s (25zł)
rivanol w żelu (nie wiem)
baneocin (nie wiem)
z tego co z rozumiałam w rozmowie z edii to 400 zł pokrywa koszty które poniosła bo to ona kupowała.
jeśli o czymś nie napisałam a Tufi wiesz do dopisz proszę
Piszę o Fryci dalej...
Frycia jest cudna i superowa choc potwornie rozemocjonowana... jak się przychodzi to aż popuszcza ze szczęścia i gubi włosy, po prostu się dywan robi w 3 minuty na parkiecie
Choć na Jacka naszczekała larwa jak przyszliśmy razem pierwszy raz
na spacerach to absolutnie idealny pies EN cały czas ją jeszcze uczy jak być super idealnym psem; równać, oddawać piłkę a nie na wymianę i tak krok po kroku coraz więcej bo Fryta jak by mogła to by do szkoły poszła tak się lubi uczyć
Noga też się poprawia choć tam sie jakiś lekki stan zapalny wdał i troszkę ropy było...
Co do pazurów to Smo pewnie potwierdzi ale jednak trza te pazury przyciąć fest bo jej się te paluchy tak krzywią że aż się poduchy rozklapciały... no cieżko mi to opisac może Smo zrobi to lepiej...
EN ma zadzwonić i dowiedzieć się ile to kosztuje w kilku klinikach... to napisze do decyzji, na prawdę to wygląda gorzej niż na początku sądziłam...
pomyśleliśmy też że może by jej krew zbadać i mocz przy tej okazji ewentualnie, na przykład tarczycę bo suka je za dwa psy a jest wysokości foxterieraz i chuda jak ogryzek natomiast nakręcona jak jojo i króliczek z energizer w jednym... zjada 2-3 szyii idyczych + karma dziennie (jak byliśmy wczoraj to wciągneła mi z ręki całą miskę karmy)
jeśli ktoś ma jakieś sugestie, pytania, podpowiedzi to bedziemy bardzo wdzięczni....
może dziś wybierzemy się na spaceros to porobimy foty
Safircia, też jest po podobnej operacji, teraz podobnie jak Frycia jest w trakcie rehabilitacji. Je za pięcioro i przez cały czas jest głodna, a jest dalej chuda jak patyczek. Moim zdaniem, ona w ten sposób odzyskuje energię i siły potrzebne jej do dalszej regeneracji mięśni i tkanek a jej organizm na to przeznacza wszystkie zdobyte substancje odżywcze.
Ja się nie martwię, jak z nogą będzie już wszystko w porządku to wszystko się powinno unormować. Podejrzewam, że podobnie będzie u Fryci.
Mogę polecić fajną klinikę i załatwić zniżkę - jest na Radości, to daleko od Was?
O tufii to by było ekstra wspaniale bo ja wetów to mam znajomych ale akurat nie w Wawie tylko na Dolnym Śląsku
Co do transportu to nie ma problemu bo ja to ją zawiozę i przywiozę więc nie musi być całkiem w centrum...
Edit: sprawdziłam gdzie ta Radość, ode mnie niedaleko bo to po mojej stronie Wisły; zależy od ulicy ale to ok 13km spod mojego domu więc spoko... Jak byś Tufi się mogła dowiedzieć to by było ekstra
Tufi, jak wygląda sytuacja z kliniką, o której pisałaś? Dostałem telefon od EN, że jest już jakaś załatwiona i teraz zostaje kwestia porównanie cen.
Więcej gdy wróci Awu
Komu podać numer kontaktowy do kliniki?
Możesz mi wysłać tylko napisz z kim mam gadać i czy się na ciebie powołać czy co?
byłam dziś u Frtowatej, no z nogą coraz lepiej kupiłam drugi traumeel bo jej już EN wysmarowała (potem wstawię rachunek bo jeszcze za jakąś tam maść mamy albo lepiej już po zabiegu wszystko razem)
EN powiedziała że w tej klinice na Gagarina powiedzieli jej że to od 60 do 200zł może kosztować bo zależy od stanu od psa itp i bez zobaczenia nic więcej nie powiedzą... Ja mogę jechać w sobotę a jak mi się uda wziąć wolne to może w piątek bo wtedy mniej ludzi będzie podobno...
No Frytce trzeba szukać domu i to spokojnego zrównoważonego właściciela, kurde szkoda mi jej coraz bardziej... ona ma taki misz-masz w głowie jest tak rozemocjonowana, czasem z tych emocji zdarza jej się burknąć - dziś burknęła na mnie (właściwie trudno powiedzieć czemu tak sobie zawarkotała bo już chyba nie miała innego pomysłu) i jak powiedziałam stanowczo "fe no co ty" to się posikała i nie wiedziała co ma ze sobą zrobić...
EN mówiła że zdarzało się też jej takie burkotniecie na początku w stosunku do nich ale oni to ignorowała albo ja dawała do drugiego pokoju żeby się wyciszyła i działa to na sukę bardzo dobrze
Ten jej pan tez mówił że ona tak ma że jak się ją czasem przytula to warczy sobie ale to nic groźnego, więc myślę że to utrwalone złe zachowanie jest, ona ma bardzo delikatna ta swoją psychikę... po prostu potrzebuje stabilizacji i dużo mądrego i świadomego wsparcia a na pewno się uspokoi, wyluzuje i otworzy tak na dobre... ale brak jej pewności siebie w domu.
NA spacerach jest na prawdę super i to widać od razu bo Fryta się ładnie bawi i jest na prawdę super posłuszna i jest zrelaksowana, w domu przy obcych jest zrelaksowana mniej...
Ok, to wysyłam PW z namiarami
Z tego, co wiem, to Frycia ma badania w sobotę Trzymam kciuki
Cóż, jak już wywołali do tablicy to się wypowiem
Suka potrafi ująć sobą i swoim zachowaniem, jest otwarta, bardzo skora do zabawy i kontaktowa. Są minusy, oczywiście, jak już zostało wyżej ujęte, suka gulgocze w sytuacjach, w których coś jej nie pasuje i jest to według mnie kwestia nieodpowiedniego wychowania, do przejścia. Coraz lepiej sie socjalizuje, z psami EN zaczęła się już dogadywać, choć łatwe to nie było, ma niesamowite dziury w sensie socjalizacji, nad tym również nikt wcześniej nie pracował, widać, ze suka nie ma najmniejszego pojęcia na temat sposobów dogadywania się z innymi psami.
Powinna trafić do osoby konsekwentnej, potrafiącej obserwować i wyciągać wnioski.
Książeczka jest suka zaszczepiona i odrobaczona jest więc to już odpada
pisze posta pod postem bo wyjścia nie ma;
byłam dziś z EN a właściwie to z Frytką u weta... Dzięki tufii za namiar na Gosie ale niestety źle mnie zrozumiała albo źle przekazała pani dr bo babka dziś chciała frytce tylko podciąć pazury... a ja mówiłam wyraźnie o zabiegu chirurgicznym na głupim jasiu wiec od razu pojechałyśmy na Gagarina i tam jesteśmy umówione z chirurgiem na wtorek na popołudnie bo ta Pani vet z Radości powiedziała że do tego zabiegu trzeba mieć specjalny sprzęt (nie pamiętam w tej chwili) a ona nie ma, na Gagarina zrobi to tylko chirurg co akurat bardzo dobrze!
W przychodni w Radości pani dr pobrała krew do badania; morfologia oraz tarczyca (Każde badanie 55zł) plus wizyta 15zł razem zapłaciłam 125 zl trochę mnie to zdziwiło (nie wiem dawno psu badań nie robiłam ale to chyba nie jest mało) ale głupio w sumie wyszło bo pani doktor mi nie powiedziała ile to będzie kosztować przed pobraniem, a i ja nie wiedziałam więc nie zapytałam, więc już stwierdziłam, że ok no bo co miałam powiedzieć jak suka na czczo pojechałyśmy na umówiona godzinę i już krew pobrana... przynajmniej dziś lub w poniedziałek będę miała wynik i już go weźmiemy na ten zabieg... zabieg ile bedzie kosztował nie wiem bo już nie wierze informacjom podawanym przed myślę że 200zł minimum... ja zapłacę potem się rozliczymy...
jak na razie wydałam ja;
125zł wet
15 zł szampon
27,74 zł traumel
21 zł 1,5 kg smaków
11.90 zł maść
w poniedziałek zeskanuję rachunki i wyślę Tufi na priva (jak ktoś będzie chciał zobaczyć to będą do wglądu)
w poniedziałek EN chce jeszcze zanieść Frytki mocz do analizy to będzie jakieś 30 zł ale dokładnie nie wiem i chciałam prosić żeby przelać EN lub na moje konto (a ja wypłacę i przekażę) jakąś kasę za mięso które suka dostaje (średnio licząc 5 zł za kg; szyje indycze, kręgosłupy cielęce, podroby- łapki kurze, serce wołowe, żołądki ... ohyda, blee) suka zjada karmę i ok średnio 1kg mięsa dziennie dodatkowo żółty ser krojony w kosteczkę na smaki (najtańszy jaki ja kupowałam dla Frytki to 9,9zł/kg kosztował ale to była promocja) 100 zł... myślę że to jest uczciwe rozliczenie...
no jak by ktoś miał jakieś wątpliwości i pytania to śmiało
ja rozumiem że żadnych potencjalnych chętnych nie ma na adopcję Fryci bo cisza w temacie...
awu, wiem że tarczyca nie jest tanim badaniem u ludzi wiec u psów pewnie też,
Bullwitmo pewnie jest zorietowany co do kosztów, bo leczyli swoją suczkę właśnie na choroby tarczycy.
Szkoda, że nie ma chętnych, bo to taka urocza suczka.
No ja do ceny za tarczycę to nie mam zastrzeżeń bo sama choruję i co miesiąc robię badania - więc wiem jakie to koszty... nie wiem ile kosztuje morfologia. Ale nie ma co już o tym dyskutować bo zapłaciłam i może jeszcze dziś dostanę wyniki...
poniżej wklejam historię Fryty opisaną przez Edytę Nowacką u której pies aktualnie przebywa więc to najbardziej wiarygodne źródło mam nadziję że pomoże to w znalezieniu domu...
"Fryta zje wszystko. Wcina zupy z ryżem i makaronem jak małpa kit. Uwielbia nabiał- wszelkiego rodzaju serki. Mięsem żadnym nie gardzi.
Nie zdarzyła się żadna agresja miskowa. Ostatnio nosiła za mną skrzydełko z indyka przy każdej okazji wpychając mi je do ręki. Może chciała mnie nakarmić i się podzielić. Według niej wyglądam mizernie- to pocieszające
Z ręki człowieka zje nawet plasterek cytryny. Ze skórką
Co za packman
Generalnie wszystko co na talerzu u ludzika jest atrakcyjniejsze od tego co u psa w misce. Zje wszystko jak widzi ze to to samo co było przed chwila u mnie na talerzu. I wszystko co jej podam w momencie kiedy jem.
Wcina owoce, warzywa, pastylki, kapsułki. Absolutnie wszystko.
Z mięs najmniej smakuje jej indyk ( chociaż szyjki lupie znakomicie) oraz skrzydełka, sądzę jednak ze to kwestia wprawy bo suka dopiero zaczęła uczyć się gryźć i czasem nie wie jak się za jakąś habanine zabrać. Kupy są już barfowymi eleganckimi bobkami. Przejście na Barf odbyło się bardzo gładko. Chrupki stoją w formie przegryzki i czasem do nich zagląda.
Myślę ze na diecie- surowizna, suche do przegryzienia i nabiał powinna nabrać masy i będzie wyglądała bardziej jak bull a nie jak charcik
Uczę ja aportować- przynosi już pilota do telewizora, paczkę petów, cokolwiek się rzuci.
Z komenda „oddaj” i „puść” tez jest już lepiej. Przedmioty inne niż zabawki aportuje doskonale. Tylko wprowadzić rozróżnianie przedmiotów i nie trzeba będzie po pilota od telewizora wstawać.
Przyszły właściciel będzie miał sporo radochy z nauki tego psa nowych rzeczy. Uczę ja tez przynosić piłkę i oddawać. Na razie po pokoju co by się nie przemęczała. I na smakołyki bo suka ma problem z oddawaniem. Ładne aportowanie i oddawanie piłaska to u niej kwestia dwóch - trzech tygodni treningu. Na razie staram się aby zaczęła wpychać człowiekowi zabawki i liczyć w zabawie przede wszystkim na przewodnika a nie na siebie samą i przedmioty.
Koniecznie trzeba z nią pracować pozytywnie. Jest absolutnie nieodporna na negatywne bodźce, nie można na nią nawet huknąć głośniej. Negatywne bodźce wykorzystuje tylko do rozpraszania, głośne klaśnięcie i krzykniecie na kompulsywne lizanie łap, intensywne lizanie człowieka jak człowiek już nie chce. Głośny dźwięk ładnie ja rozprasza.
Utrwala tylko na pozytywnych. Utrwala bardzo szybko. Jak nie bull Bardziej ma charakter jakiegoś małego teriera, babladora momentami- z bullowych zachowań to tylko głupawki i czołganie. Frytkę można rozśmieszyć i rozbawić nawet jak się macha do niech jednym paluszkiem Szybko się nakręca. Ale tak samo szybko się stresuje. Zachowuje się już pewniej jednak dużo, bardzo dużo pracy będzie wymagało od człowieka zrobienie z niej normalnego psa. Stabilna atmosfera, zero krzyków i kłótni przy psie i dużo konsekwencji.
Fajnie by było gdyby się szybko ten dom znalazł. Ale co nagle to po diable.
Pracujemy tez nad komenda „ku...wa auuua” kontrolującą szczypanie jak się nakręci suk zbyt mocno A Szczypnąć potrafi. Jeśli trafi się dom z małym dzieckiem trzeba będzie ja oduczać i bardzo uważać.
Frytka chodzi po drzewach. Ostatnio dwa razy ściągaliśmy ja z drzewa z sercem na ramieniu, bo noga wszak nie zgojona jeszcze i rana się lekko babra. W ogóle nie ma rozsądku ten suk
Do ucha wlałam jej otosol, ucho wyczyściłam, wlałam też porcję Oridermylu profilaktycznie i pomasowałam. Naokoło cipki jest smarowana codziennie sudokremem i vratizolinem co dwa dni.
Miejsce pooperacyjne jest odkażane riwanolem dwa razy dziennie i smarowane i psikane neomecyną, w dzień masuje jej cale udo traumeelem. Niektóre miejsca na bliźnie się otwierają i ciekną- zazwyczaj po sporym wysiłku, jak się przetrenuje, jednak cała blizna i w ogóle udo wygląda już znacznie lepiej i jest w coraz lepszym stanie. Nogę stawia już bardzo często normalnie. Może to kwestia codziennego masowania.
Poduszki łapek popsikaliśmy Tanadermem- są w strasznym stanie. Trzeba będzie je doprowadzić do normalnego wyglądu razem z pazurami przednich nóg.
W tym tygodniu jedziemy z Awu przyciąć te pazury chirurgicznie w narkozie.
Raz dziennie dostaje po trzy kapsułki kwasów omega polecanych przez Bullwitmo oraz dwa Canivitony.
Suka wygląda już znacznie lepiej. Poprawia jej się figura. Dwa miesiące dobrego żywienia, ruchu i treningu i będzie to całkiem ładny pies
Teraz nieco o kontakcie z innymi psami.
Biorę ja już na spacery z Jeżyną. Ale są to mocno kontrolowane spacery. Suka jest całkiem niezsocjalizowana (i nie jest tak ze dorosłego psa można nauczyć socjalizacji jak się chce- ten proces następuje w gnieździe, u hodowcy i w pierwszych tygodniach życia psa u nowego właściciela- nie da się go nadrobić ot tak).
Nie potrafi się przywitać z psem, normalnie do niego podejść, na kontakt reaguje wycofaniem albo warknięciem jak jest przyparta do muru, potrafi Jeżynę pogonić i uszczypnąć, nie dzieli się zabawkami i patykami i broni ich przed innym psem.
Po spacerze puszczam ich wolno w mieszkaniu ale polega to na tym, że ja pilnuje Jeżyny żeby jej nie niepokoił i siedzę z nim a ona sobie chodzi- psa omija w takich sytuacjach jakby był trędowaty. Jak siedzi sama w pokoju i wchodzi inny pies to atakuje – bardziej przypuszcza atak bo jakiś specjalny heros z niej nie jest- wszystkie te zachowania wynikają z lękliwości i niewłaściwej socjalizacji.
Wiem, że zgłaszają się ludzie z innymi zwierzakami jednak ja bym tej suki absolutnie nie dala do domu z innym psem. Nie dlatego, że nie da się tego zrobić tylko dlatego, że tej suce potrzebny jest teraz stabilny dom gdzie właściciele popracują kilka miechów nad wyprowadzeniem jej z pewnych zachowań, zdobędą jej zaufanie, dadzą bezwarunkową miłość i poświęcą 100% wolnego czasu tylko jej. Dopiero wtedy mozna by wprowadzić następnego psa. Choć w przypadku Frytki byłaby to żmudna i ciężka robota bo nie jest przyzwyczajona do życia z innym psem w domu i nie posiada zachowań potrzebnych do współpracy pies-pies, potrzebny byłby też do tego osobnik całkiem uległy i nie wyrażający zbytniego zainteresowania Frytą a to bardzo trudne. Dochodzi jeszcze poważna operacja, którą przeszła- to dla mnie następny element wykluczający inne psy na full kontakt.
Moje psy powodują u niej niesamowity stres a same traktują ją jak chora psychicznie w czym jest nieco racji bo jest po prostu niedostosowana. I jestem pewna że obcowanie z innym psem w nowym domu w warunkach takiego stresu jakiego ona doznaje na każdą nową sytuację zakończyłoby się tragicznie. Więc jeśli nowy dom to bez zwierząt.
My już trochę dostajemy na łeb bo Fryta wymaga wiele poświęceń i czasu a moje psy maja tego dość. Sama też już jestem nieco zmęczona tym wszystkim.
Tyle ode mnie...
Pozdrawiamy."
Jak już pisałam przyzwyczajmy Frytkę do mnie i mojego mieszkania tak na wszelki wypadek i żeby dać EN i jej psom odetchnąć... dziś u mnie spała i choć mnie traktuje już dość dobrze i akceptuje tzn potrafi mi się wywalić rozluźniona na plecy na kolanach (co nie było na początku możliwe) to w moim mieszkaniu jeszcze się całkiem pewnie nie czuje...
jak tylko opanuję mój kom i programy różne to się postaram wstawić filmiki z Frytą w roli głównej
wspominalam mojej mamaie o frytce, ale skoro nie moze ona za bardzo przebywac z innymi zwierzetami to troche odpada, bo mama ma juz psa, co prawda staruszek juz jest ale dosc szalony szkoda bo przepiekna jest
Do przelewu jest 200zł czy więcej w końcu, bo się pogubiłam w opisie powyżej?
Awu - jeśli mam przelać to na inne konto, niż smo, to mi je podaj, bo niestety nim nie dysponuję.
Tufi kochana po dodaniu składników wychodzi że mi 200 zł + 100 dla Nowackiej... no myślałam że jasno to opisałam, a konto moje wysyłałam ci conajmniej dwa razy więc wystaczy sprawdzić pocztę pw ale skoro nie dysponujesz wysyłam po raz kolejny.
Pozdrawiam
Gdybym dysponowała takim numerem, to bym o niego nie prosiła.
Natalia, wiem, ze faktycznie Awu wysyłała ci numer konta kilkakrotnie, nie róbmy problemu z niczego
Nie ja robię problemy, poprosiłam o numer konta, a dostałam maila pełnego żalu i pretensji
No, chyba przesadzasz z tymi żalami ale gdybym musiał wysyłać komuś wciąż to samo, to też bym w końcu miał pretensję, że ktoś mnie olewa
Z tym o którym mówisz, to już trzy maile i dajmy sobie spokój z pyskówkami ok?
Nie ja zaczęłam pyskówki, a i problemów z liczeniem żadnych nie mam. EOT
No i świetnie. Maila zatem z numerem konta już masz. I wystarczy
Skany badań Frytki:

niestety wyniki Frytki nie są najlepsze pani wet potwierdziła wstępną "diagnozę" Danusi z którą rozmawiałam bo ja nie kumam tych skrótów i wskaźników więc ja poprosiłam zeby mi przetłumaczyła o co chodzi... Frytka ma stan zapalny i to najprawdopodobniej wątroby... także całe szczęście że została ta krew pobrana tylko żałuję że nie zrobiłyśmy tego wcześniej
Pani dr Dziubińska do której jutro byłyśmy umówione na ocinanie tych pazurów powiedziała żebyśmy przyjechały ale przy tych wynikach raczej tego nie zrobi teraz... narkoza za bardzo obciążyłaby wątrobę. Jednak musi ją zobaczyć i dopiero podejmiemy decyzję co do dalszego postępowania, leków, zabiegów, badań, diet czy czegokolwiek...
kurdę płakać mi się chce bo ten pies na prawdę zasługuje na wspaniały kochający dom i jest taka biedna z tą swoją głową sfisiowaną a tu jeszcze to...
doktor Dziubińska powiedziała że wyniki nie są tragiczne ale dobre to zdecydowanie tez nie są... jutro wieczorem coś napiszę jak już wrócimy i bedę wiedziala więcej...
Asiu napisz jakie leki zaleciła wetka. No faktycznie enzymy wątrobowe za wysoko, leukocyty też wysoko to może być stan zapalny. Ten mocznik we krwi tez wysoki, ale moze to z tej chorej wątroby jakoś wynika
napiszę po wizycie jutro...
Danusia mnie spytała co suka jadła, a suka jadła od 5 lat pedeegre (nie wiem jak to się pisze) i chapee suche... Danka powiedziała mi że były robione badania, które wykazały że te karmy obciążają wątrobę więc być może po 5 latach są właśnie efekty takiej diety, do tego suka jest z pseudo, do tego mała i chuda... ważyłyśmy ja ostatno to już po lekkim przytyciu u EN wyszło 19 kg
vetka powiedziała że to wygląda na jakiś przewlekły stan zapalny ale przez telefon nie chciała więcej gadać jutro ją zbada i jak coś to pośle na usg dla pewności...
Wróciłyśmy od pani lek vet... pobrała dodatkową krew żeby zbadać trzustkę (enzymy trzustkowe)... powiedziała że suki nie uśpimy do zabiegu jakiegokolwiek wczesniej niż za 1,5 miesiąca bo po pierwsze nie wskazane jest podawanie narkozy częściej niż co 3 miesiące, a Frytka pótora miecha temu przeszła poważną operację... wtedy zrobi się pazury i sterylke za jednym zamachem żeby jej już nie dawać narkozy bez potrzeby...
po drugie trzeba jej podleczyć wątrobę i wszystko co trzeba podleczyć, dała nam leki; [kurde nie mogę jej doczytać] essentiele forte i vit. d complex 2 razy dziennie po 1
Jutro bedą wyniki trzustki i dalsze decyzje... zaproponowała jeszcze jakieś badanie żeby wykluczyć przewlekłą dziedziczną chorobę wątroby (oczywiście nie pamiętam nazwy) ale było za późno i już krew by nie dojechała, ale zobaczymy jutro po tych wynikach
Frytka była chwilę u mnie bo EN pojechała oglądać mieszkanie do wynajęcia
dostała skrzydło z indyka wpierdzieliła 3 żwacze, suchej karmy "taste of the wild ptactwo" nietknęła nawet, poszłyśmy na spaceros do skaryszaka i wrócila na noc do EN
... a ja się idę wykąpać bo padam z nóg a jeszcze powinnam popracować
acha ogólnie doktor Dziubińska super jest! i wszystkim polecam!!! na prawdę kompetentna i zna się na bulach zresztą dziś były u niej dwa inne pacjenty tego dziwnego gatunku
Odnoszę coraz częściej wrażenie, że Fry ma świetne opiekunki, lepiej trafić nie mogła
teraz mała dygresja z dnia wczorajszego ale musze zrobić sobie przerwę w pracy więc wam opowiem;
wczoraj w lecznicy spotkałyśmy bardzo miłego pana w średnim wieku co do nas od razu zagadał bo on też ma białego potwora w podobnym kształcie tylko rozmiar L a nasza to takie XS W dodatku okazało się że ten biały potwór to też Frytka tyle że chodowli Timar a nie z pseudo (no takie drobne różnice w rozmowie wyszły ), ma już 10 lat i podobno ma się świetnie .
Frytka pana obszczekała jak najgroźniej na początek bo siedziała u mnie na kolanach więc sie poczuła w obowiązku prawda... ale zleciała za to warkotanie i szczekanie z kolan na podłogę... Pan się ku rozpaczy Frytki tym jej groźnym obliczem w ogóle nie przejął pogadał do niej nie patrząc jej w oczy i zaraz już był przez nią trącany kółkiem do zabawy
Potem jak wychodziłyśmy to przyszła pani która lekko skonfundowana poprosiła czy można by się torszę odsunąć bo jej syn wejdzie z psem... też bulkiem (tym razem rozmiar XL), a jak to określiła pani dr która wyszła po tego pacjęta jest on "nieco nierozgarnięty" Bulek okazał się sporym pręgusem który wpadł do poczeklni jak burza ciągnąc za sobą na butach rosłego chłopaka w wieku koło 18 -tki, ale się bardzo tym nie przjmował że mu coś wisi na drugim końcu smyczy... no jak się dowiedziała EN (bo ja wtedy płaciłam) pręgus jest spod Radomia i rzeczywiście sprawia "pewne problemy wychowawcze" (choć pani na znawcę bulli nie wyglądała więc to może po prostu stąd wynikać)
... wobec temperamentu swojego pręgusa Pani wpadła w podziw nad Frytką że ona taka grzeczna i delikatna i się słucha i nie reaguje na zwierzęta inne i wogóle że jest wspaniała...
... takze trochę nam było przyjemnie że tak dobrze larwa wypadła w konfrontacji publicznej
dalsze wieści...
Frytka ma podwyższone enzymy trzustki (nie wiem jakie bo wyników nie odebrałam tylko rozmawiałam telefonicznie z pania lek vet... kazała nam zrobić dodatkowo usg jamy brzusznej żeby mieć pełny obraz wątroby i lipazę trzustkową...
Na lipazę pojedziemy pewnie we wtorek albo w środę zależy to też od Nowackeiej bo sie dziewczyna przeprowadza i musimy to wszystko zgrać elegancko.
NA USG najpóźniej w czwartek...
Doktor Dziubińska powiedziała że to wszystko jest bardzo dziwne bo jak by suki nie widziała to by stawiałą na stan ostry trzustki patrząc na same wyniki...ale ją badała a suka szleje jest wesołą brzuch jej nie boli nie żyga nie ma gorączki nie ma rozwolnienia (raz na jakiś czas się zdarzy luźniejsza kupa). No więc do końca nie wiadomo czy to trzustka od wątroby czy wątroba od trzustki... póki co bierze te leki na wątrobę i zobaczymy po następnych badaniach... Pani dr mówi że to może być tak że ona już ma taki stan długo i się organizam przystosował więc nie daje objawów ale wyniki są kiepski... zatem to jakis stan przewlekły jest...
no nic czy tego chcecie czy nie będę was dalej informować
Ja tam kcem



nie chciałam tego tematu ubarwiac rachunkami ale ponieważ jest jak widac jakieś nieporozumienie więc wklejam żeby nie było
trzeba dodać do całości 100 zł które dałam EN na mięso itp
------------------
kilka postów z tematu Frytki wydzieliłam tutaj: http://www.forum.bulterie...p?p=38037#38037
... właśnei wróciłyśmy ze spacerku i Fryta leży sobie kołomnie i chrapie
choć z niestety donosze że odnowiła jej się infekcja w uchu i ma lekki gnój krótko mówiąc EN zakrapia jej oridermylem...
niestey z przykrością stwierdzam że w poniedziałek odwołuje wizyty u lekarza na usg i lipaze trzystki (wizyty we wtorek). Nie stać mnie już na inwestowanie własnych pieniędzy w sukę bo jak do tej pory nie otrzymałam ani zwrotu ani potwierdzenia dokonania przelwu (bo ja rozumiem że z przyczyn technicznych te pieniążki mogły jeszcze nie trafić na moje konto ale chciałbym wiedziec że jest cień szansy ze trafia np; w poniedziałek) nie dostałam też żadnej innej informacji choc o jakąkolwiek prosiłam.
USG jamy brzusznej kosztuje 90zł
lipaza trzustki 25zł
= 115 zł kolejne do zapłacenia we wtorek
przykro mi bardzo o tym pisać ale uważam że proszenie się o swoje własne pieniądze jest upokażające a do tego moja sytuacja finansowa nie pozwala mi płacić za dalsze badania i leczenie bo musze też swoje rachunki popłacić a z karty kredytowej w końcu mi pociągną odsetki...
zatem prosze was o podjęcie jakiejś decyzji czy zostawiamy Frytke z tym co jest czy dalej ją diagnozujemy i leczymy ? tyle ze w tym drugim przypadku ktoś musi za to założyć, a ani ja ani Nowacka nie wyrzucimy kilkaset złotych (bo ja czekam na zwrot 426zł)żeby potem czekać na nie niewiadomo ile bo nas na to po prostu nie stać, pomagamy jak mozemy i jak umiemy... i tak nie wszystko dałam do rozliczenia bo za zabawki czy mieso które ja czy smo kupiliśmy nie chcieliśmy i nie chcemy zwrotu.
P.S. Jutro jestem cały dzień na konferencji i nie bedę miała możliwosci pisania więc piszę teraz bo być może ktos bedzie miał jakiś pomysł
------------------
kolejny post dotyczacy braku wpłaty przeniosłam tutaj: http://www.forum.bulterie...p?p=38037#38037 i prosze wyjasnijcie sobie dziewczyny tę sprawę tam, zeby Frytce juz nie smiecic tym tematu, tym bardziej, ze dział adopcje jest działem otwartym do czytania przez wszystkich
Do awu poszedł przelew na 500zł (326,00 - zwrot za rachunki, 100zł - dla EN za mięso/smaki, pozostało więc do rozliczenia 74zł). Aby z głowy były dzisiejsze badania, to uzupełniam kwotę 74zł do wymaganej 115zł i przelewam 41zł, proszę jednocześnie o przedstawienie rozliczenia na forum na te nadwyżkę 115zł.
Widzę że bardziej interesujące są (dla niektórych przynajmniej) rachunki niż wynik badania psa więc wstawiam i jedno i drugie gyby ktoś jednak chciał znać stan zdrowia Frytki
Wniki nie są niestety dobre bo choć wątroba ok i trzustak w miarę ok to wyszło że nerki nie - zmiany nie są duże ale nieodwracalne - tak powiedział dr Marciński
Jutro jadąc na oddanie krwi oddamy również jej mocz do analizy i zobaczymy co vet powie (dziś nie udało mi się aż na tyle wyrwać z pracy i muszę drugą wizytę przełożyć na jutro)
Ale nie ukrywam że sie martwię tym psem... jutro Fryta wraca do Edyty po czasie spędzonym u mnie w domu (od soboty rano). Może Jacek coś napisze ze swoich obserwacji bo ja chwilowo nie mam już czasu ani siły.
potwierdzam jednocześnie że dziś po południu na moim koncie zaksięgowano wpłatę 500zł

Tufi, zluzuj bo do cholery, nie rób łaski, bardzo proszę, a jeśli masz coś do mnie czy do Awu to porozmawiajmy o tym telefonicznie, masz mój numer i ja twój też. Każda cierpliwość ma swoje granice. Nie prowokuj, żebym powiedział ci coś, co przeczytałaś pod swoim adresem nie tak dawno na niebieskim.
A jeśli nie interesuje cię los psa to daruj sobie cyniczne teksty. Koleżanki cię pewnie poprą ale zastanów się czy o to w tym właśnie chodzi.
Frytka na pewno się uspokaja w związku z faktem, że co dzień widzi tych samych ludzi i coraz mniej widać w jej oczach obawę związaną z ponowną zmianą miejsca, a to u takich psów jak ona duży progres.
Jest bojaźliwa, na pewno, nie bawi się z psami, kotów po prostu nie zauważa, dziś u weta zareagowała gwałtownie na onka, widać, że problem z onkiem faktycznie kiedyś mógł wystąpić.
Zdarza się jej burczeć. Nie jest to związane ani z pokazywaniem zębów ani z atakiem. Wychodzi ewidentny brak socjalizacji.
Sporo było na temat Frytki i jej zachowań w tym wątku, nie ma sensu wszystkiego powtarzać. Więcej informacji przez komunikatory i telefonicznie
Frytka na kolonii




Oj, nie dobrze, że nerki, Czekamy na informacje, co i jak, czy to jakaś wada, czy niewydolność.. Przy niewydolność trzeba odstawić mięso, dieta dla nerkowców od razu, to daje szanse na dłuższe życie.
Bidulka
Czy Frytka była ogłaszana już na serwisach?.
Była ogłaszana ale można powtórzyć. Pełna lista wisi na pomarańczu
Ale ta Fryćka ma z Tobą dobrze
tyle czasu jej poświęcasz, że się piwko należy
odwalasz kawał dobrej roboty !!!
wielkie uznanie z mojej strony, mam nadzieję, że gdzieś Ci się to kiedyś zwróci
Ze mną jak ze mną ona u mnie była tydzień a u Nowackiej Edyty na DT jest już blisko miesiąc i na prawdę EN zjmuje się nią najlepiej jak potrafi.
Dzięki super... Smo z EN znaleźli jakiś gabinet ale im już czipów zabrakło
ale właśnie zdzwoniłam do jednej lecznicy z listy i się umówiłam że mi dziś odłożą bo mają jeszcze kilka tylko to bliziutko to jak pójdziemy na spacer z larwą to jej walną czipa ... uff...
Więc i ja się wtrącę, a propo's tych czipów. Wysłalam wczoraj Marcina po wnioski do weta i kazali nam przywieźć jak najszybciej wypełniony wniosek i zapisac się na czip-zabieg , ponieważ ilość czipów jest ograniczona. Nie wiem jak to na prawdę wygląda , czy każda klinika dostaje określoną ilość czipów czy jak ... Wniosek , który dostałam ma 3 strony . Dziś będę w klinice - mogę się dowiedzieć jak sprawy mają się w Vetce , przy ul. Modlińskiej i dam Wam znać na wszelki wypadek.
ło matko to mnie załamałaś ale my dziś w trzech gabinetach sprawdzaliśmy i już czipów nie mieli więc coś w tym jest! Dowiedz się koniecznie jak nam się dziś nie uda to bedziemy dalej próbować...
W związku z tym, że fundusze BwP, którymi zarządzam, powoli się kończą, o czym pisałam w tym wątku: http://www.forum.bulterier.eu/viewtopic.php?t=1813 proszę o wcześniejsze info, ile z pozostałej kwoty przygotować na bieżące badania Frytki.
Jeśli wyjdą sprawy nerkowe, to mogę załatwić bardzo tanią karmę dla nerkowców (ok. 87zł za 12,5kg) oraz ipakitinę 150g (cena normalna ok. 39-47zł, ja mam za 25zł).
August ma czipa.Trwało to dosłownie chwilkę. Wniosek można wypełnić tuż przed "zabiegiem" .Trzeba tam podać dane właściciela, telefon kontaktowy, datę ostatniego szczepienia na wściekliznę, umaszczenie, płeć, wagę psa, czy jest z ras agresywnych oraz oświadczyć ,że w razie zagubienia, sprzedania, oddania bądź śmierci psa zgłosi się ten fakt w Wydziale Ochrony Środowiska m.st. Warszawy.Wydaje mi się ,że pani z rejestracji wczoraj mojego Marcina niepotrzebnie goniła. W Vetce czipy jeszcze .Właśnie zadzwoniłam do kliniki i Pani powiedziała ,że przywieźli dziś 50sztuk i jeśli przyjadę z psem w ciągu 2-3 dni to nie będzie żadnego problemu z zaczipowaniem, chociaż codziennie coraz więcej osób się zgłasza. Jeśli macie możliwość podjechania z suką do Vetki to myślę ,że bez problemu uda się ją zaczipować.
telefon do kliniki 022/ 614 58 99
Aha i jeszcze jedna sprawa wynikła jak czipowaliśmy psa-Pan doktor zabił mnie pytaniem czy bulterier jest na liście ras uznanych za agresywne , odpowiedzialam ,że nie ,ale jeśli ma wątpliwości niech sprawdzi . Wszedł do netu i znalazł jakieś dziwne listy , na których widniało chyba ze 20 ras - to było jakieś psiarskie forum).Stwierdził ,że ludzie głupoty piszą i że w takim razie wierzy mi.Z resztą powiedziałam ,że jeśli nawet się coś zmieniło a ja o tym nie wiem , to będę się o to martwić później.
Frytka zaczipowana. stop. badania krwi zrobione. stop. kosztowały więcej niż nam na początku powiedzieli stop. jutro wkleję skany. stop. wyniki moczu potwierdziły jakieś problemy z nerkami.stop. dodatkowo będzie zrobiony potas żeby sprawdzić zaawansowanie choroby nerek
A teraz reszta... badania okazały się droższe niż mi pani mówiła w recepcji bo 25 to kosztują w labie w Polsce a oni teraz wysyłają do Germany więc za same badanie plus kuriera zapłaciłam 80zł dodatkowo 24 zł za wirówkę krwi żeby jutro nadawała się do wysłania bo wysyłają tylko do 15:00 dodatkowo 30 zł za wizytę = 134 zł
niestety tak wyszło bez mojej winy jutro wstawię skany...
Co do karmy to pani vet powiedziała że jak będzie potas (jutro) i lipaza (w piątek) to się zadecyduje co z dietą ale być możne ta dla nerkowców będzie potrzebna także wszystko napiszę na bieżąco
Szybko działacie
Jakie wyniki?
Wstawiam link do pomarańcza ze skanami .Jak pojawi się Awu, może wrzuci te skany w swój post . Póki co link (ostatni post EN)
http://www.forum.bulterie...3.html?start=15
Z tego, co widzę, to z nerkami tragedii nie ma - mocznik trochę podwyższony, ale ważniejsza i tak jest kreatynina, która jest super idealnie. Faktycznie wątroba wymaga interwencji, a wyniki moczu też będą?
Skany, które wrzuciła EN są powyżej w wątku a skan badań moczu wrzucę jutro
Czy dotarły przelewane później 41zł? Oznaczałoby to nadwyżkę 125zł, czyli wychodzi mi w tej chwili 11zł do przelewu. Proszę o rozliczenie
dobrze zacznijmy od wyników;
badania moczu wskazują na białkomocz co potwierdza problemy z nerkami ale rzeczywiście nie ma tragedii więc trzeba odstawić surowe mięcho póki co i gotować...
dziś ma być wynik tej lipazy ale jeszcze go nie ma będę próbowała później to jeszcze napiszę co z trzustką
W przyszłym tygodniu mamy gadać z lek vet Ewą Mierzejewską która przejęła Frytę bo lek vet Dziubińska pojechała na pustynię ale obiecała być w razie co w kontakcie meilowym
to są wyniki z moczu i enzymu trzustki (które robiliśmy wcześniej ale wyniki odebrałam razem z moczem)
teraz rachunki;
dostałam 41 zł co daje 74zł (które zostały mi z wcześniejszego przelewu w wysokości 500zł) + 41 = 125 (dostałam na następne badania) także wszystko się zgadza z tym co napisała Tufii
wydatki 90 zł usg jamy brzuszenej (rachunek już wstawiony wyżej w wątku)
badania krwi i wizyta (jak pisałam powyżej wyszło duuuużo drożej niż 25 zł co mi panie powiedziały w rejstracji)
80 zł lipaza trzustki
24 odwirowanie krwi i fosfor z krwi (wyniki wstawię jak je odbiorę ale jak pisał Smo jest w normie, krew trza było odwirowoć do lipazy o czy też już pisałam)
30 zł wizyta
= 134 zł
** nie wiem już czy wcześniej liczyłam to badanie moczu koszt 22 zł ale nie zeskanowałam rachunku niestey (może mi się jutro uda) ale płacone było przezemnie 3.12 to już potem jak Tufi wysłała mi kasę

czyli 125zł (dostałąm od tufii) - 90zł (usg) - 134 (badania +wizyta) = - 99 zł (czyli do przelewu dla mnie 99zł plus ewentualnie 22 za badanie moczu jeśli jeszcze nie było liczone)
A teraz najważniejsze;
Stan Fryci się pogarsza nie fizyczny bo tu np: z nóżką jest zdecydowanie lepiej ale psychiczny...
Strasznie się o nią martwię i prawdę mówiąc nie bardzo wiemy co robić!
Już u mnie ostatniego dnia nie była tak radosna jak wcześniej... jak by gasła w niej jakaś iskierka
Warkota i spina się otatnio dość często choć nie pokazuje zębów i ja osobiście nie czuję się zagrożona będąc w jej obecności ale widzę po niej natychmiast kiedy coś ją zanipokoii kiedy lepiej jej nie przytulać tylko dać spokój żeby sobie po prostu poleżała... ale tak na prawdę to nie bardzo wiem co robić w takich sytuacjach... do tej pory ustaliłyśmy z EN że dajemy jej "time out" (starałyśmy się reagować w ten sam sposób na takie same zachowania żeby dziewczyna miała jasność sytuacji więc ja robiłam tak jak mówiła mi Edyta że robi) w takich sytuacjach ale to nie działa tak jak na początku...
Można odwracać jej uwagę to fakt, jest niesamowicie karna to też fakt, jest uległa i ma miękki charakter jak to mówi EN, na spacerach to idealny pies - nawet jak wracałam zrąbana z pracy to z przyjemnością szłam z nią do parku bo spacer z nią to po prosu przyjemność! u weta jest super grzeczna i milutka w aucie jeździ świetnie... śpi pod kołdrą bez problemów na prawdę ja sie strasznie wiercę w nocy ale jak jej się znudziło to po prostu szła do siebie, w misce mozna jej grzebać do woli jak dostawała mięcho to chodziła za człowiekiem i wpychała je do ręki u mnie jadła dopiero jak jej chwilę to mięso przytrzymałam i z nią posiedziałam przy tym.
...ale ma jakiś problem i ja osobiście nie mam pojęcia jak sobie z nim poradzić bo takie przerzucanie jej i ta niepewność i dzielenie jej u EN z Agnieszką i Jerzykiem niestety nie wpływa na nią dobrze... nie wiem też na ile problemy zdrowotne wpływają na jej stan psychiczy, nie umiem tego ocenić
Wierzę głęboko że gdyby znalazła dom i zaczeła się z nią konsekwentna i spokojna praca to po kilku miesiącach moze roku wreszcie byłoby z nią wszystko ok... ale niestety chętnych nie ma i boję się że im dłużej bedzie to trwało tym trudniej bedzie jej później u nowych właścicieli i bardzo się martwię
Awu jest w sekcie od niedawna, więc nieco pesymistycznie widzi zachowania Fryty
Prawdą jest, że sucz jest mocno rozchwiana psychicznie i mieszkanie pod jednym dachem z dwoma innymi psami, a generalnie za psami nie przepada, nie wpływa pozytywnie na jej psychikę, ale muszę po raz kolejny podkreślić, że Frytkowe bulgoty nie łączą się z pokazywaniem zębów ani z atakiem, to bardzo ważne. To bojaźliwy pies, który nie atakuje a warkot traktuje jako sposób porozumiewania się z innymi istotami, wiedza u niej na temat języka, za pomocą którego kontaktuje się z ludźmi jest po prostu żadna. Wychodzą zapewne problemy związane z brakiem socjalizacji.
Ten zwierzak, jak już pisała Awu, jest niesamowicie karny, w stu procentach odwołalny i naprawdę sprawia wielką przyjemność swoim zachowaniem na spacerze. Naprawdę zasługuje na kogoś, kto ją pokocha i da nowy dom
"moja radość niczym nie zmącona.."


"bohaterowie są zmęczeni"
Napisałam post, ale zniknął
Piszę więc od początku: jeśli teraz puszczę przelew, to wyjdzie i tak w nocy z nd na pon, więc do niedzieli czekam na info o ostatecznej wielkości przelewu - wydaje mi się, że badanie moczu nie było wcześniej uwzględnione.
Co do adopcji - ma ktoś kontakt do dziewczyny spod Sosnowca, gdzie próbowaliśmy z Niutkiem? Może ona byłaby zainteresowana Frycią albo którymś z pozostałych psów?
Badanie moczu było konieczne ze względu na informacje na temat stanu nerek.
Nie wiem jak wygląda sytuacja z osobą, o której piszesz, generalnie odzywają się osoby zainteresowane, ale w większości przypadków mają już psa i chcą drugiego, nie muszę dodawać, że tak opcja niestety jest wykluczona.
Dziś napisałam do znajomej mojej koleżanki .Dziewczyna ta pracuje w dużej lecznicy weterynaryjnej. Poprosiłam ją ,żeby , jak może dała ogłoszenie u siebie w pracy i popytała wśród znajomych . Podałam jej linki do obydwu forów. Zobaczymy czy będzie odzew. prosiłam brata żeby popytał też wśród znajomych. Będę jutro na uczelni to też ludzi pozaczepiam i popytam.
Dzięki ogromne wszystkim za pomoc
jeśłi ktoś chciałby jeszcze gdzieś Frytę ogłosić polecam do wykorzystania ten opis, jest on napisany przez Edytę Nowacką, która spędza z psem najwięcej czasu i moim zdaniem opis jest bardzo dobry bo podkreśla zalety psa informując również o problemach jakie sunia ma;
"Frytka jest 6-letnią białą, małą suczką. Duchem i ciałkiem jest jednak znacznie młodsza
Szuka domu. Szuka kogoś kto ją mocno pokocha.
Jest dwa miesiące po poważnej operacji tylnej kończyny- trzeba na nią trochę uważać, pilnować żeby się zanadto nie forsowała- Frytce wydaje się bowiem, że może wszystko. Wszędzie jej pełno. Jest bardzo żywiołowym i wesołym psiakiem. Prócz problemów z nogą ma lekką niewydolność trzustki i wątroby spowodowana najprawdopodobniej złym żywieniem oraz chore nerki - jest już w trakcie leczenia. Będzie wymagała stałego leczenia nerek, najprawdopodobniej do końca życia.
Nieco nieufna wobec obcych, szybko poznaje dobrych ludzi a wtedy buziakom nie ma końca.
Ma w sobie bardzo dużo miłości i potrzebuje kogoś, kto ją poprowadzi przez psie życie, potrenuje z nią, wychowa, będzie przytulał, chodził na długie spacery i już nigdy nie opuści.
Bardzo szybko i chętnie się uczy, za smakołyki zrobi wszystko. Nie pogardzi żadną zabawką a i patyczkiem potrafi się bawić bez końca. Pięknie słucha na spacerach, uwielbia spać pod kołderką i znakomicie grzeje nogi jak jest zimno.
Powinna trafić do domu bez innych zwierząt. Nie jest agresywna wobec psów na spacerach ale ma znaczne braki w socjalizacji. Psów się raczej boi i jeśli próbuje zaatakować to bardziej ze strachu- do konfrontacji sama nie dąży.
Frytka potrzebuje kogoś stabilnego i chętnego do pracy z psem.
Ma „miękki”, uległy charakter, więc konieczna jest z nią praca na bodźcach pozytywnych. Ma też swoje minusy- jest rozpuszczona, zagubiona, często wymusza - będzie wymagała wiele konsekwencji i korekty pewnych zachowań.
W zamian odda na pewno dużo miłości, bo to kochany zwierzak i bardzo szybko, z ufnością przywiązuje się do człowieka. Nie da się jej nie polubić.
Suczka oddana zostanie po sterylizacji lub pod warunkiem wysterylizowania. W tej chwili zabieg jest niemożliwy ze względu na trwające leczenie.
Aktualnie przebywa w domu tymczasowym w Warszawie.
Kontakt: Asia 502658385, Edyta 502330669"
zdjęcia można ściągnąć chyba z forum a jak nie to wyślemy na meila ja lub Smo...
co do rozliczeń jutro postaram się wkleić wydruk z ceną za badanie moczu a wtedy bedzie 99+22=121zł ale to nie ma znaczenia czy pójdzie w sob czy w niedz bo i tak bedzie na pon więc nie ma problemu.
Chodziło mi o uwzględnienie badania we wcześniejszym rozliczeniu.
Dziewczyna, o której piszę, kiedyś miała rottki, Gruza i Aniuchna miały z nią kontakt.
Śliczna 3 letnia biała bulterierka z monoklem
biała kiełbasa
Biała Piska
kilka od kumpeli :)